Spotkanie z ks. kard. Zenonem Grocholewskim

26 marzec 2017
(0 głosów)

25 marca odbyło w Centrum Duszpasterskim im. Jana Pawła II spotkanie autorskie z ks. kardynałem Zenonem Grocholewskim autorem książki „Bł. Sancja Szymkowiak. Postanowiła zostać świętą”, poprzedzone uroczystą Mszę św. pod przewodnictwem JE ks. kardynała Zenona Grocholewskiego. Poniżej zamieszczamy treść wygłoszonego kazania.

Galeria zdjęć

Zenon Kard. Grocholewski
Naśladowanie bł. Sancji
Kazanie wygłoszone w kościele pw. św Rocha w Poznaniu, będące sanktuarium bł. Sancji, 25 marca 2017

1. Wstęp

Ten Kościół pw. św. Rocha nabrał szczególnego znaczenia i wymowy dzięki bł. Sancji. Tutaj na przyległym cmentarzu znajdował się jej grób, a po jej beatyfikacji 2002 roku jej szczątki doczesne zostały umieszczone w ołtarzy Najświętszego Serca Jezusowego. I ta świątynie stała się sanktuarium bł. Sancji.
Przychodzimy tutaj, by oddać jej hołd, i by prosić o jej wstawiennictwo przed Bogiem. W szczególny sposób stała się ona patronką romanistów polskich, profesorów i studentów romanistyki, a także studentów w ogóle. Należy jednak nigdy nie zapominać o tym, że ta świątynia, jak każde inne sanktuarium, ma być szczególnym miejscem pogłębiania życia duchowego. W naszym przypadku chodzi o to, by przyglądanie się bł. Sancji, było dla nas jakimś rachunkiem sumienia i zarazem wezwaniem, by naśladować ją w naszym życiu.
Może ktoś pomyśleć: jak ja mam ją naśladować? Przecież ona żyła w zupełnie innych okolicznościach, bardzo przyjaznych duchowi wiary i praktykom religijnym, Pan Bóg potem ją powołał do życia zakonnego, a więc miała wymarzone warunki do modlitwy, bo korzystania z sakramentów świętych, mogła cieszyć się kwalifikowanym kierownictwem duchowym, itd. Jak ja mogę ją naśladować?
By odpowiedzieć na to pytanie, należy mieć przed oczyma dwie rzeczy: przede wszystkim, o czym będę mówił w pierwszej części kazania, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości; i dopiero na tym tle, w drugiej części kazania, stawimy sobie pytanie jak naśladować świętych, jak naśladować bł. Sancję?

2. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości

Św. Jan Paweł II, zakreślając w liście apostolskim Novo millennio ineunte (6 stycznie 2001) program duszpasterski na trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa, napisał: „Od razu na początku trzeba stwierdzić, że perspektywą, w którą winna być wpisana cała działalność duszpasterska, jest perspektywa świętości. […] Trzeba zatem odkryć ponownie całe bogactwo treści programowych V rozdziału Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, poświęconego «powszechnemu powołaniu do świętości»” (n. 30). Podkreślił też, że świętość jest „zadaniem, któremu winno być podporządkowane całe życie chrześcijanina: «Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie» (1 Tes 4, 3)”, a zatem „to zadanie nie dotyczy tylko niektórych chrześcijan: «wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości»” (tamże).
Tłumaczył potem nasz wspaniały Rodak, że „skoro chrzest jest prawdziwym włączeniem w świętość Boga poprzez wszczepienie w Chrystusa i napełnienie Duchem Świętym, to sprzeczna z tym byłaby postawa człowieka pogodzonego z własną małością, zadowalającego się minimalistyczną etyką i powierzchowną religijnością. Zadać katechumenowi pytanie: «Czy chcesz przyjąć chrzest?» znaczy zapytać go zarazem: «Czy chcesz zostać świętym?». Znaczy postawić na jego drodze radykalizm Kazania na Górze: «Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski» (Mt 5, 48)” (n. 31).
Po tych zasadniczych stwierdzeniach św. Jan Paweł II, nawiązując do Soboru Watykańskiego II, wyjaśnił, „że nie należy mylnie pojmować tego ideału doskonałości jako swego rodzaju wizji życia nadzwyczajnego, dostępnego jedynie wybranym «geniuszom» świętości. Drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować w minionych latach tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia. Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej «wysokiej miary» zwyczajnego życia chrześcijańskiego. Całe życie kościelnej wspólny i chrześcijańskich rodzin winno zmierzać w tym kierunku” (31).
Pięknie to zilustrował św. Franciszek Salezy (1567-1622) w jego słynnym dziele Filotea, czyli wprowadzenie do życia pobożnego, zaznaczając, że pobożność możliwa jest i potrzebna we wszystkich powołaniach i stanach:
„Bóg stwarzając świat rozkazał roślinom przynosić owoc «każdej według swego rodzaju». Podobnie też nakazuje chrześcijanom, żywym roślinom swego Kościoła, aby przynosili owoce pobożności odpowiednio do stanu i powołania.
Inaczej rozwijać ma pobożność człowiek wyżej postawiony, inaczej rzemieślnik lub sługa, inaczej książę, inaczej wdowa, inaczej dziewica lub małżonka. Nawet i to nie wszystko. Trzeba jeszcze, aby każdy rozwijał pobożność odpowiednio do swych sił, zajęć i obowiązków.
[…] Czy byłoby rzeczą właściwą, gdyby biskupi zapragnęli żyć w samotności jak kartuzi, gdyby ludzie żonaci nie więcej starali się o powiększenie dóbr materialnych niż kapucyni, gdyby rzemieślnik cały dzień spędzał w kościele jak zakonnik, a znowu zakonnik był wystawiony na wszelkiego rodzaju spotkania i sprawy, jak ci, którzy zobowiązani są śpieszyć bliźnim z pomocą […]? Czyż taka pobożność nie byłaby śmieszna, nieuporządkowana i nieznośna? A tymczasem tego rodzaju pomyłki i nieporozumienia zdarzają się bardzo często”.
Św. Franciszek Salezy podkreślił jeszcze inną rzecz bardzo ważną:
„Pobożność, jeżeli jest prawdziwa i szczera, niczego nie rujnuje, ale wszystko udoskonala i dopełnia. Kiedy zaś przeszkadza i sprzeciwia się prawowitemu powołaniu lub stanowi, z pewnością jest fałszywa.
Pszczoła tak zbiera miód z kwiatów, iż nie doznają one żadnej szkody. Pozostawia je nienaruszone i świeże, tak jak je zastała. Otóż prawdziwa pobożność czyni więcej: nie tylko nie przeszkadza żadnemu powołaniu, żadnemu zajęciu, ale przeciwnie, wszystko doskonali i ozdabia.
Podobnie jak szlachetne kamienie wrzucone do miodu nabierają większego blasku jaśniejąc zgodnie ze swą barwą, tak też powołanie każdego człowieka doskonali się i staje się pożyteczniejsze, gdy łączy się z nim pobożność. Pobożność sprawia, iż kierowanie rodziną staje się pełne pokoju, że bardziej szczera staje się miłość małżonków, a posłuszeństwo należne władzy pełniejsze, że wszelkie inne zajęcia stają się przyjemniejsze i bardziej powabne.
Błędem jest zatem, nieomal herezją, usuwanie pobożności z wojskowych koszar, z rzemieślniczych warsztatów, z dworu książąt, z mieszkań małżonków. To prawda, […], że powołanie czysto kontemplacyjne, monastyczne i klasztorne nie może być urzeczywistniane przy tego rodzaju obowiązkach i zajęciach. Jednakże oprócz tych trzech rodzajów pobożności istnieje wiele innych, które zdolne są udoskonalić ludzi żyjących w stanie świeckim.
Gdziekolwiek zatem jesteśmy, możemy i powinniśmy dążyć do doskonałości”.

3. Naśladować świętych

Po tych stwierdzeniach, że każdy z nas jest powołany do świętości, i że tę świętość możemy realizować w jakichkolwiek warunkach żyjemy, stawmy sobie pytanie: jak mam naśladować świętego, który żył zupełnie innych okolicznościach i miał inne powołanie?
Otóż, naśladować jakiegoś świętego, w naszym przypadku bł. Siostrę Sancję, wcale nie znaczy wykonywać to, co on czynił, ani też nie wymaga zmiany swego stanowiska, miejsca pracy czy warunków bytowania, lecz jest przepajaniem się ideałami, którymi ten święty żył, oraz konsekwentnym realizowaniem tych ideałów w specyficznych warunkach własnego życia i powołania.
Gdy chodzi o bł. Sancję, można by szeroko omawiać różne aspekty czy przejawy jej postępowania, w których może ona być dla każdego z nas wzorem. Wymagałoby to oczywiście więcej czasu. Dlatego ograniczę się do jednego elementu, który jest podstawowy, bez którego nie może być mowy o dążeniu do świętości, który jest absolutnie konieczny, by ukierunkowywać się ku świętości. Tym elementem jest niewątpliwie modlitwa.
Bł. Sancja jest wspaniałym przykładem modlitwy już od dzieciństwa, poprzez okres jej studiów, życia zakonnego aż po dramatyczny okres służby jeńcom wojennym i ostatnie bolesne chwile jej krótkiego życia.
Św. Jan Paweł II, który we wspomnianym już liście apostolskim Novo millennia ineunte pisał, że dążeniu do świętości winno być podporządkowane całe nasze życie chrześcijańskie, zaraz potem wskazał na modlitwę jako najważniejszy element tego dążenia. Zaznaczył bowiem, że „podłożem pedagogiki świętości powinno być chrześcijaństwo wyróżniające się przede wszystkim sztuką modlitwy” (n. 32). W tym kontekście wyjaśniał, że „modlitwy trzeba się uczyć, wciąż na nowo niejako przyswajając sobie tę sztukę od samego boskiego Mistrza, jak pierwsi uczniowie: «Panie, naucz nas się modlić» (Łk 11, 1). W modlitwie toczy się ów dialog z Chrystusem, dzięki któremu stajemy się Jego przyjaciółmi: «Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was» (J 15, 4). Ta wzajemność jest samą istotą, jest duszą życia chrześcijańskiego” (tamże). Modlitwa, pisał dalej, „może się rozwijać niczym prawdziwy dialog miłości i doprowadzić do tego, że człowiek zostanie całkowicie owładnięty przez Boskiego Umiłowanego, że będzie wrażliwy na wszelkie poruszenia Ducha i z dziecięcą ufnością zawierzy się sercu Ojca” (n. 33).
Toteż św. Jan Paweł II wzywa: „Drodzy Bracia i Siostry, nasze chrześcijańskie wspólnoty winny zatem stawać się prawdziwymi «szkołami» modlitwy, w której spotkanie z Jezusem nie polega jedynie na błaganiu Go o pomoc, ale wyraża się też przez dziękczynienie, uwielbienie, adorację, kontemplację, słuchanie, żarliwość uczuć aż po prawdziwe «urzeczenie» serca. Ma to zatem być modlitwa głęboka, która jednak nie przeszkadza uczestniczyć w sprawach doczesnych, jako że otwierając serce na miłość Bożą, otwiera je także na miłość do braci i daje nam zdolność kształtowania historii wedle zamysłu Bożego” (tamże).
„Byłoby jednak błędem sądzić, że zwyczajni chrześcijanie mogą się zadowolić modlitwą powierzchowną, która nie jest w stanie wypełnić ich życia. Zwłaszcza w obliczu licznych prób, na jakie wystawiona jest wiara w dzisiejszym świecie, byliby oni nie tylko chrześcijanami połowicznymi, ale «chrześcijanami w zagrożeniu». Znaleźliby się w niebezpiecznej sytuacji, która prowadzi stopniowo do osłabienia wiary, i w końcu mogliby ulec urokowi «namiastek»” (n. 34).
Modlitwa nie zawsze jest łatwa. Możemy mieć pewne okresy oschłości, gdy nie mamy żadnej woli modlitwy, nie czujemy jej potrzeby. Św. Jan Paweł II mówi, że modlitwa „wymaga zdecydowanego wysiłku duchowego i wiedzie nieraz przez bolesne doświadczenia” (n. 33), co spotykamy także w życiu największych świętych. Nie należy wtedy zaniedbywać modlitwy. Kto naprawdę się modli, znajdzie w niej potężne źródło światła i mocy a także radości duchowych. Nie żałujmy wysiłku, by doskonalić naszą modlitwę.

4. Zakończenie

Niech to sanktuarium bł. Siostry Sancji przypomina nam przede wszystkim i zawsze, że także każdy z nas jest powołany do świętości, jakiekolwiek byłby jego stan i warunki życiowe, oraz w tej perspektywie niech nam uświadamia konieczność doskonalenia naszej modlitwy.

Top