Naprotechnologia (11)

naprovita20141002 Zapraszamy na spotkanie wprowadzające z instruktorem Modelu Creighton.

Model Creighton jest wyjątkowym narzędziem używanym w diagnostyce i leczeniu według zasad NaProTECHNOLOGY®. Pozwala on rozpoznawać dni płodne i niepłodne, obserwować zdrowie ginekologiczne i rozrodcze oraz wcześnie wykrywać wszelkie nieprawidłowości.

NaProTECHNOLOGY® to propozycja dla kobiet od okresu dojrzewania aż po menopauzę.

NaProTECHNOLOGY® to metoda , która wielu małżeństwom daje nadzieję na skuteczne diagonozwanie i leczenie problemów z płodnością przy poszanowaniu ich godności.

Spotkanie odbędzie się 10. października 2014 roku o godzinie 18 w Centrum Duszpasterskim im. Jana Pawła II przy parafii Św. Rocha.

Sesję prowadzi dr Paulina Michalska FCP - instruktor CrMS. Tel. 661-145-459

Jarosław Dudała

Gość Niedzielny 51-52/2010 26-12-2010

– Czekaliśmy na dziecko 14 lat – mówią Anna i Wojciech Gralińscy, właściciele gospodarstwa ogrodniczego z Opatówka koło Kalisza.

Naprotechnologia to metoda leczenia niepłodności i całościowej troski o zdrowie kobiety. Jej twórcą jest amerykański ginekolog prof. Thomas Hilgers. Jego metoda opiera się na bardzo dokładnej obserwacji cyklu kobiety (model Creightona), nowoczesnej diagnostyce, leczeniu farmakologicznym i chirurgicznym. Metoda ta nie jest kontrowersyjna moralnie. Nie stosuje się w niej zapłodnienia in vitro. W Polsce jest już kilku lekarzy i kilkudziesięciu instruktorów naprotechnologii.

Pobrali się, gdy Wojciech miał 31 lat. W tej sytuacji odkładanie decyzji o dziecku na później byłoby bez sensu. Ale okazało się, że to nie takie proste. Coraz trudniej było chodzić na rodzinne uroczystości, bo powtarzały się pytania: „No to kiedy…?”. Ci bardziej życzliwi dawali im adresy różnych lekarzy albo starali się omijać ten temat. Mniej życzliwi robili niewybredne docinki. Wśród tego wszystkiego Gralińscy czuli się jak trędowaci. – Zjeździliśmy całą Polskę, leczyliśmy się w kilku ośrodkach i to takich znaczących. Wszędzie badania i leczenie odbywały się według tego samego schematu i zawsze kończyło się tym samym. Na pytanie, co jest nie tak, lekarze mówili: „Nie wiemy”. O samym leczeniu lepiej nie wspominać. To bardzo przykre wspomnienia – i dla mnie, i dla żony. Po jednym z zabiegów dwa tygodnie wymiotowałem. A Ania do dziś nie chce jeździć do niektórych miast, bo źle jej się kojarzą – opowiada Wojciech. Z czasem oraz bardziej tracili siły. – Różne rzeczy przychodziły człowiekowi do głowy. Zastanawiałem się, czemu właśnie mnie to spotkało. Żona stwierdziła, że może lepiej, by to małżeństwo się rozpadło. Pojawił się też bunt, bo Kościół stoi przy rozwiązaniach naturalnych – wspomina mężczyzna.

czytaj dalej: goscniedzielny.wiara.pl

rozmowa z dr. Philipem Boylem

Gość Niedzielny 50/2010 19-12-2010

O zaletach naprotechnologii i agumentach przeciw in vitro z dr. Philipem Boylem rozmawia Jarosław Dudała

Dr Philip Boyle Najbardziej znany europejski lekarz, stosujący naprotechnologię. Jest prezesem europejskich centrów FertilityCare. Pracuje w irlandzkim mieście Galway.

Jarosław Dudała: Słyszałem, że skutecznie pomógł Pan w poczęciu dziecka u 30 proc. par, które wcześniej bez rezultatu starały się o to metodą in vitro.
Philip Boyle: – Według danych z ostatnich 6 lat, w grupie pacjentek do 37 lat i po dwóch nieudanych próbach in vitro skuteczność naprotechnologii, czyli odsetek urodzeń żywych, wyniósł prawie 40 proc. To całkiem niezły wynik, lepszy niż się spodziewaliśmy. Zamierzam opublikować te dane w 2011 roku.

Jak zaczyna się leczenie naprotechnologiczne?
– Gdy para skarży się nam na niepłodność, często okazuje się, że mamy do czynienia z ogólnymi problemami ze zdrowiem: złym samopoczuciem, zmęczeniem, przykrymi objawami zespołu napięcia przedmiesiączkowego, trwającymi 7–10 dni. Mówimy wtedy: Zaraz, zaraz! Tu nie chodzi o samą niepłodność, musimy poprawić ogólny stan zdrowia. Często rozpoznajemy lekkie, ale przewlekłe infekcje. Dopiero potem myślimy o terapii hormonalnej czy interwencji chirurgicznej.

czytaj dalej: goscniedzielny.wiara.pl

Z dr. Maciejem Barczentewiczem, ginekologiem położnikiem, prezesem Fundacji Instytut Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II w Lublinie, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

Na terenie naszej parafii działa instruktorka tejże metody:
Paulina Michalska tel. 661 145 459, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Szczegółowych informacji można szukać na następujących stronach internetowych:

Strony polskie:

ecolife-newlifestyle.com - adresy wszystkich instruktorówPope Paul VI Institute
www.naprotechnologia.pl
www.leczenie-nieplodnosci.pl

Strony angielskojęzyczne:

Pope Paul VI Institute
www.naprotechnology.com
www.fertilitycare.net
www.naprotechnology.co.uk

Dzień dobry TVN
"Naprotechnologia - alternatywa dla in vitro?"

część I
część II
część III

Na przestrzeni każdego miesiąca kobieta dokonuje obserwacji śluzu szyjkowego. Są to obserwacje, które niewątpliwie wymagają od niej dużej samodyscypliny. Następnie pod koniec dnia nanosi obserwacje na kartę używając do tego celu specjalnych naklejek i symboli opisujących konsystencję, kolor i stopień rozciągliwości śluzu. Wbrew pozorom z takiego zapisu można rozpoznać wiele schorzeń, o których była już mowa nieco wcześniej. Zwykle kilka cykli zapisanych za pomocą systemu Creightona wystarczy lekarzowi znającemu się na NaProTechnologii, by mógł podjąć rozszerzoną diagnostykę i leczenie.

Dzięki NaProTechnologii 79% kobiet narażonych na poronienie może donosić ciążę do końca i urodzić potomstwo. W 95% natomiast potrafi usunąć przykre symptomy menopauzy, a dzięki możliwości określenia stanu hormonalnego kobiety, tak dobrać „medyczny garnitur” hormonów, by móc w ten sposób uchronić co najmniej 75% kobiet przed zbyteczną ingerencją chirurga. Nie bez znaczenia jest też jej fenomenalna zdolność pomocy w przypadku par bezpłodnych. To właśnie w na tym polu NaProTechnologia ma w Polsce przeżywa swoje największe zainteresowanie.

Kobiecy cykl menstruacyjny był od dawien dawna wielką tajemnicą. Do dziś wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy ze swojej płodności, czy niepłodności. Powszechne jest myślenie, że skoro miesiączkuję, to znaczy, że jestem płodna. Niestety nie zawsze tak jest.

Top