Co może i potrafi NaProTechnologia?

10 lipiec 2009
(0 głosów)

Dzięki NaProTechnologii 79% kobiet narażonych na poronienie może donosić ciążę do końca i urodzić potomstwo. W 95% natomiast potrafi usunąć przykre symptomy menopauzy, a dzięki możliwości określenia stanu hormonalnego kobiety, tak dobrać „medyczny garnitur” hormonów, by móc w ten sposób uchronić co najmniej 75% kobiet przed zbyteczną ingerencją chirurga. Nie bez znaczenia jest też jej fenomenalna zdolność pomocy w przypadku par bezpłodnych. To właśnie w na tym polu NaProTechnologia ma w Polsce przeżywa swoje największe zainteresowanie.

Jednakże trzeba pamiętać o tym, co trafnie ujął w swej wypowiedzi prof. Hilgers, że „Nie ma programu leczenia bezpłodności, uniwersalnego i mogącego w 100% zapewnić powodzenie. Natomiast faktem jest, że nie ma też takiego programu leczenia bezpłodności, który mógłby choć trochę zbliżyć się do sukcesów, jakimi może poszczycić się naprotechnologia(…) Oglądając wiadomości czy poranny program telewizyjny, można odnieść błędne wrażenie, że techniki sztucznego zapładniania są co najmniej jedyną i dostępną opcją dla kobiet wykazujących problem bezpłodności. Nie przekażą im jednak, że techniki te są wielce kosztowne i że ich stopień niepowodzenia jest nadzwyczaj wysoki, i że generalnie mogą one jedynie pomóc mniej jak 1% kobiet na rok”.

NaProTechnologia osiąga również ponad 50- procentową zdolność kontroli, czy wręcz eliminacji niezrozumiałych bólów głowy (migreny).
 

W przypadku kobiet z grupy o podwyższonym ryzyku zachorowalności na raka piersi, bądź narządów rodnych NaProTechnologia, jak również CrMS (Creighton Model System) wykazują wysoki stopień skuteczności w rozpoznawaniu i w obniżaniu ryzyka wystąpienia tychże schorzeń. Prof. Hilgers wypowiada się na ten temat w sposób następujący: „Kobiety wykazujące wysokie ryzyko raka macicy mogą być (dzięki obu technikom) zidentyfikowane, a dobrana terapia pomocnicza za pomocą progesteronu powinna pomóc im w obniżeniu tego ryzyka. Dane sugerują, że kobiety z rakiem piersi wykazują znaczne obniżenie progesteronu w poowulacyjnym okresie ich cyklu i że ta poowulacyjna faza cyklu jest wielce niestabilna w czasie”.

 


Co to w praktyce oznacza dla kobiet? „Zarówno ogromną możliwość identyfikacji kobiet z wysokim ryzykiem zachorowania na raka piersi, jak i też łatwy sposób zmniejszenia tego ryzyka” – odpowiada prof. Hilgers.

Top